środa, 30 lipca 2014
Santo Romeo 2 : Przebudzenie
Ifryt celujący do ciebie, to nie jest coś co chcieli byście zobaczyć zaraz po przebudzeniu. XD
Pierwsza namalowana przeze mnie scena z "Santo Romeo 2 : Przebudzenie".
Na samym początku drugiej serii Aristo budzi się w środku walki, całkowicie nie wie co się dzieje i dlaczego wszyscy próbują go zabić. Ratuje go jednak Romeo i zabiera na swój okręt "Ribelle", który jak się okazuje jest całkowicie zniszczony. Nikt nie chce mu powiedzieć co tu się dzieje, a wszyscy z jakiegoś powodu są przerażeni samą obecnością tego delikatnego blondyna. Romeo zamierza uciec razem z Aristo na wyspy tak zwanego "Starego Świata" gdzie nikt się nie zapuszcza. Jednak na ogonie siedzi im już Abigail, siostra Aristo która za wszelką cenę chce go uśmiercić. W końcu Romeo prosi Ifryta o pomoc. Ifryt kiedyś był człowiekiem obecnie jest magiczną istotą, czymś co można by nazwać żywiołakiem ognia. Mając go po swojej stronie Romeo zamierza ukraść statek i zapasy na długą podróż ku "Staremu Światu".
W tej scenie widzimy jak Aristo przebudził się gwałtownie. Poruszył się tak nerwowo że dłoń Ifryta który siedział niedaleko wręcz odruchowo wycelowała prosto w twarz Aristo. Wystarczył by jeden ruch by zakończyć życie blondyna. Mężczyzna dopiero co wyrwał się z koszmarnego snu by zobaczyć przed twarzą dłoń towarzysza otoczoną magiczną aurą gotową by o zniszczyć jeśli wykona jakiś niewłaściwy ruch. Czyżby niewzruszony i potężny Ifryt także bał się młodzieńca? To nie w jego stylu.
-Dzień dobry, dobrze się spało? - Zapytał Ifryt z tym swoim beznamiętnym wyrazem twarzy, wciąż celując do niemal nieprzytomnego z przerażenia Aristo.
-Tak, dobrze, ale czy mógł byś mi zabrać dłoń z przed twarzy? - Po dłuższej chwili jednak mężczyzna doszedł do siebie i spojrzał z oburzeniem na towarzysza.
-Ależ oczywiście, wybacz, to odruch. - Tłumaczył spoglądając na niego tak zwyczajnym dla siebie chłodnym spojrzeniem.
niedziela, 20 lipca 2014
Epicki Boneclaw i Alfa Wilkołaków Roshiel
Epicki Boneclaw, alfa wilkołaków Roshiel, ekscentryczny doktor DeMauro, wojna wampirów z wilkołakami i potężny przedwieczny chcący zniszczyć świat. Czyli scenariusz mojej pierwszej poważnej sesji RPG "Oczy Rossen".
Ostatnio przez ponad 3 tygodnie przygotowywałam swoją pierwszą poważną sesję RPG, stworzyłam około 20 rekwizytów i dodatków (w większości map). W soboty przez 3 tygodnie graliśmy w 3-4 osoby aby odkryć mój skomplikowany scenariusz.
Ale jak ogólnie poszło?
Mam wrażenie że nie najgorzej. Ogólnie prawie zanudziłam 2/3 graczy na śmierć, cóż tak to jest jak robi się sesję "salonową/detektywistyczną" a gracze robią postacie nie walczące. Zatem walk nie było dużo, bo jak rzuciłam na nich postać Łowcy to ich prawie zabił. A dodajmy że liczyłam że gracze się z nim rozprawią. Zatem próbowałam unikać walk mimo że było ich przewidzianych kilka.
Ogólnie jestem z siebie zadowolona, powiedziała bym nawet że dumna. Dlaczego? Otóż postacie wyszły mi fajnie, a fabuła była jedną z najbardziej dopracowanych i skomplikowanych jakie kiedykolwiek stworzyłam. Każdy element był fragmentem układanki i łączył się w jakiś sposób z poprzednimi. Nigdy jeszcze nie stworzyłam tak dopracowanego scenariusza.
Moje kochane postacie.
Jak to zwykle bywa wrzuciłam kilka swoich ukochanych postaci zmieniając im tylko imiona i nieco charaktery czy nadając im nowe historie. Tak więc pojawił się mój ukochany Roshiel Sevarothe jako Rashir alfa wilkołaków ze swoim podejrzanym, zakapturzonym sługą którym bym (a jakże by inaczej) Boneclaw!
Pojawił się też Drein w roli młodego animaga mającego powiązania z Rashirem (Roshielem). Pojawił się nawet Sabretooth jako Roy Jack, potężny wilkołak i dowódca straży.
Po za tym pojawia się też ekscentryczny doktor Louis DeMauro ("Sir Doctor" moja postać z forum "Soul Asylum" ).
Vasilij Ivankov potężny półwampir, to akurat postać która powstała kiedyś na potrzeby sesji RPG a potem zagościła na stałe stając się częścią mojego świata RPG.
Kuroke, czyli małe wredne puszyste kuleczki żyjące pod ziemią, składają się w większości z futra, oczu i zębów. To taka moja maskotka sesyjna świata "Oczu Rossen". Tak samo jak Secret Keeperzy są maskotą świata "Necromachine".
W następnym poście opis motywów które najbardziej podobały mi się w końcówce sesji.
Oczy Rossen - Trailer sesji RPG
Tak więc jakiś czas temu wasz Kłębuszek Chaosu, Nieszczęścia i Rozpaczy postanowił stworzyć swoją pierwszą poważną sesję RPG w realu, dla pani Dirke. Cóż nie wszystko wyszło tak jak powinno.
Tak czy inaczej chciała bym pochwalić się stworzonym przez siebie trailerem do tej sesji.
W następnym poście recenzja sesji.
piątek, 18 lipca 2014
RomeoXAristo
Uwaga! Post może zawierać nawiązania do związków homoseksualnych. Nie lubisz? Nie czytaj.
Lubię łączyć w parkę Romeo i jego przyjaciela Aristo. Jest to jedna z niewielu oficjalnych par homoseksualnych w moich opowiadaniach.
Co znaczy "oficjalnych"?
W prawie każdym moim opowiadaniu jest przynajmniej jedna para postaci która moim zdaniem fajnie by razem wyglądała, lub nawet coś ich łączyło lub łączy. Jednak prawda jest taka że są to pary które nie odgrywają ważniejszej roli lub też mimo wielu insynuacji nic ich tak naprawdę nie łączy. Jak przykładowo para postaci z "Zniewolonego Nieba" stary kapitan Sargos i młody kapitan Lavros. Mimo iż moim zdaniem (i nie tylko moim) uroczo by razem wyglądali to po za szacunkiem czy przyjaźnią między nimi nic nie ma. Natomiast oficjalne pary to takie które odgrywają ważną rolę a o ich związku wiedzą też inne postacie z opowiadania. Pary takie można wyliczyć na palcach jednej ręki. Juney i Ikiru (Black Blood, Black Blood 2, Black Blood 3), Sethion i Kito (Głos Burzy 2 : Klątwa czarnych koni), oraz postacie których imion nie pamiętam z opowiadania "Pokoik w niebie". (mimo iż imion nie pamiętam to jedno z lepszych opowiadań ukazujące parę homoseksualną)
O Romeo i Aristo
Mogło by się wydawać że ich związek nie miał by szans przetrwać, są jak ogień i woda. Zaczynali od bycia rywalami by stać się prawdziwymi przyjaciółmi. Romeo to brutal i prostak, natomiast Aristo to wytworny arystokrata. Jakim cudem ci dwoje się dogadują? Obaj mają swoje problemy i swoje słabości jednak odkrywają że mając siebie nawzajem są silniejsi niż kiedykolwiek. Zarówno psychicznie jak i fizycznie. Wspólnie potrafią pokonać dzielące ich różnice i to czyni ich tak niesamowitą parą. Godne podziwu.
czwartek, 17 lipca 2014
Santo Romeo jako Santo Romeo
Kłębuszek Smutku i Rozpaczy
Kim jest Santo Romeo tłumaczy
Tak więc w poprzednim poście wspomniałam nieco o historii Romeo jako postaci, nie jest ona może jakoś bardzo imponująca, bo wystąpił zaledwie w dwóch opowiadaniach, no trzech jeśli doliczyć to aktualne. Zatem powiem parę słów o nowym opowiadaniu którego tytułem roboczym w chwili obecnej jest po prostu "Santo Romeo".
Skąd moje uwielbienie dla tej postaci? Nie mam zielonego pojęcia.
Santo Romeo, pirat i człowiek uznawany za szalonego i niezwykle niebezpiecznego. Od wielu lat w raz ze swoją załogą sprawiał tylko i wyłącznie problemy. Zły do szpiku kości. Jednak pewnego dnia na swej drodze spotyka młodego mężczyznę imieniem Aristo Francisco Sariett. Walczy on o to by pomóc młodej dziewczynie Rinie. Początkowo Romeo i Aristo są wrogami jednak i nic nie zapowiada tego aby ten stan rzeczy miał się zmienić. Lecz gdy Aristo ratuje swego rywala przed ciosem który z całą pewnością by go zabił, wszystko się zmienia. Romeo odkrywa że nie jest zdolny jedynie do niszczenia ale także do czynienia dobra, o co sam siebie by nie podejrzewał. Koniec końców pomaga Aristo i Rinie.
Chociaż to był chyba jego największy błąd, bo od tamtej pory Aristo, któremu widocznie spodobało się towarzystwo Romeo staje się jego nowym towarzyszem podróży.
Romeo i Aristo są postaciami stworzonymi na zasadzie kontrastu. Szalony, spontaniczny, nieokrzesany, gburowaty, brutalny i z zerowym poszanowaniem jakichkolwiek zasad Romeo, oraz dobroduszny, przyjacielski, schludny, przystojny, ambitny i z nienagannymi manierami Aristo zdają się razem tworzyć wyjątkowo niedobraną parę. A jednak mimo wielu różnić znajdują wspólny język i tworzą więzy przyjaźni silniejsze niż cokolwiek innego.
Na obrazku widzimy Santo Romeo, Aristo i małego Ignisa który robi za piórko w kapeluszu Aristo. Mały kurczaczek z wielkim piórkiem w ogonie, czy tylko ja uważam to za niewiarygodnie urocze? XD
Kłębuszek o Santo Romeo
Tak więc oto ja wasz Kłębuszek Shiani.
Chciałam wam moja wyimaginowana publiczności przedstawić najnowszą odsłonę przygód Santo Romeo (Romeo Vincenzo Balamonte), czyli człowieka "którego boi się sama śmierć".
Postać aż taka nowa to nie jest, ale niedawno zyskała nowe życie i przygody.
Szalony i niebezpieczny pirat zwany Santo Romeo początkowo pojawia się jako postać opowiadania "Człowiek którego bała się nawet śmierć" gdzie grał udręczonego ducha zdradzonego i zamordowanego przez swych towarzyszy. Błąkał się po świecie rozrabiając jak za życia i szukając "Córki wiedźmy". Podobno jako jedyna jest w stanie w końcu uwolnić jego duszę i pozwolić mu odejść w objęcia piekielnych płomieni. Był głównym bohaterem całej historii, a jak konwencja zobowiązuje powinien zdobyć serce dziewczyny. A tu proszę, serce drugiej najważniejszej bohaterki czyli "Córki Wiedźmy" zdobywa jedna z moich ulubionych postaci czyli młody rycerz którego nazywam "najbardziej bezużytecznym rycerzem w historii". Główny bohater który nie zdobywa panny? Może to dlatego że od samego początku już nie żył? Hymmm może.
Kolejny raz pojawia się jako postać poboczna w "Głosie Burzy 2 : Klątwa Czarnych Koni" jako opryszek który pomaga uciec z więzienia Zero. Z Czasem zaprzyjaźniają się, dlatego tym większą tragedią jest gdy ten dowiaduje się o jego śmierci. Jednak nawet śmierć nie jest w stanie powstrzymać Romeo przed doprowadzaniem Zero do szewskiej pasji. Zero i Romeo są niczym ogień i woda a mimo to potrafili znaleźć wspólny język. Jednak jego rola nie kończy się wyłącznie na przyjaźni z Zero. Później poznaje Serenę odpowiedzialną za jego "nieoczekiwany" powrót do życia. Uczy boginię księżyca czym jest miłości troska o innych. Dzięki niemu zauważyła jak bardzo samolubna była przez całe życie.
Jednak dość już o tym, znacznie istotniejsze jest to jaką postacią w chwili obecnej jest Romeo.
Ale o tym w następnym poście.
Wita was Kłębuszek
Witajcie podróżnicy, oto ja wasz Kłębuszek Nieszczęścia i Samotności.
Założyłam ten blog aby móc posiadać chociaż złudne poczucie że ktoś po drugiej stronie czyta moje nudne wywody, o moich pasjach, przemyślanach i uczuciach.
Przede wszystkim będę zamieszczać badziewne szkice, opowiadać o tym co mnie w danym momencie interesuje oraz narzekać na świat realny.
Spora dawka pesymizmu i defetyzmu. Tak więc zapraszam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



